czytam, przeczytałam i będę czytać, czyli moje upodobania czytelnicze
czwartek, 20 sierpnia 2009
Kobieta w Berlinie, Anonyma

"Kobieta w Berlinie" to jeden z najbardziej zadziwiających powojennych pamiętników.

Zapiski anonimowej trzydziestoletniej Niemki, która zaczyna swój dziennik 20 kwietnia 1945 roku, w dniu ostatnich urodzin Hitlera, a kończy 22 czerwca 1945 roku, są przerażającym świadectwem tego, co działo się po wkroczeniu Rosjan do Berlina. Autorka relacjonuje swoje codzienne życie wśród ruin, przy braku wody i prądu, opisuje dni głodu i wszechogarniającego strachu. Strachu przed zemstą zwycięzców i masowymi gwałtami na kobietach, dokonywanymi przez żołnierzy radzieckich. O gehennie, przez którą przeszła, mówi śmiało, bez użalania się nad sobą, bez cienia nienawiści. Usiłuje odnaleźć sprawiedliwość w środku nieludzkich zdarzeń. "Żadna z ofiar nie może nosić swoich cierpień niczym cierniowej korony. Ja w każdym razie mam uczucie, że to, co mnie spotkało, wyrównało w pewien sposób rachunek".

[Świat Książki, 2004]

Poświęciłam aż 13 dni na tę zaledwie 200-stronnicową lekturę. Jakoś mozolnie mi to szło. Nie "połykałam" słów. Może tak się właśnie czyta dokument, powoli, ze świadomością, ze to nie fabuła, lecz fakty.

Jest to bardzo ciekawa, prawdziwa do bólu książka. Można by rzec, że ten dziennik to sztuka survivalu kobiet po wojnie. Jest o kobietach, które postawione są w zupełnie obcej sytuacji. Są napastowane przez żołnierzy wroga, głodują.

 Niektóre kobiety za wszelką cenę bronią swej godności. Ukrywają się gdzieś póki mogą i umierają, gdy braknei im jedzenia, lub w obliczu zagrożenia skaczą z okna, byle się nie poddać.

Inne zachowują się jak zawodowe postytutki i robią interes na Rosjanach.

Jednak większość Niemek, aby przeżyć, pozbywa się moralności, spiskuje, planuje i szuka wysoko postawionych "komendantów" Rosyjskich, jako opiekunów, aby dostac ochłapy jedzenia i chronić się przed masowymi gwałtami.

Tak postępują  obliczu śmierci kobiety zdane same na siebie. Nie ma koło nich ich mężczyzn. Zostawili je na pastwę losu. Z resztą kto wie, co ci mężczyźni robili na froncie. Niektórzy Rosjanie gwałcą przecież w zemście za siostrę, za matkę...

Tak właśnie wygląda wojna i jej następstwa...

Cytaty:

  • "Człowiek się nie daje. Podnosi się wciąż na nowo, coraz wyżej, i stoi mocniej na ziemi."

 

  •  "Jedna  spośród trzech czarnych dam wstaje i pyta, dystyngowanie ściągajac usta: No to jak ten człowiek zdechł? Tak się teraz mówi. Nasz język schodzi na psy. Słowo gówno lekko przechodzi nam przez usta. Wymawia się je z zadowoleniem, jak gdyby się chciałow  ten sposób wyrzucić z siebie nieczystści. Idziemy naprzeciw grożącemu poniżeniu, także językowemu."

 

  •  "Wciąż zauważam w tych dniach, że moje uczucie, uczucie wszystkich kobiet wobec mężczyzn zmienia się. Jest nam przykro z ich powodu, wydają się biedni i bezsilni. Słaba płeć. Coś w rodzaju kolektywnego zawodu rodzi się w kobietach. Nazistowski świat, opanowany przez mężczyzn, gloryfikujący silnego meżczyn, chwieje si- a wraz z nim mit mężczyzny. W dawnych wojnach mężczyźni mogli się chełpić, że tylko oni maja przywilej śmierci i bycia zabijanym z ojczyznę. Dziś kobiety też mają  w tym swój udział. To nas przeraża, sprawia, że stajemy się świadome własnej wartości. U schyłku wojny następuje, oprócz welu innych klęsk świata, także klęska mężczyzn jako płci."

 

  • "Czasami wydaje mi się, że teraz potrafiabym znieść wszystko, co tylko mogłoby mi się jeszcze przytrafić, jeśli nadeszłoby z zewnątrz, a nei z głębi mojego serca. Czujęs ię taka pusta i wypalona, nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, aby mnie poruszyć i mną wstrząsnąć. Jeśli trzeba, można dalej żyć nawet na lodowych pustyniach. "
niedziela, 19 lipca 2009
Lektor, Bernhard Schlink

NOTA WYDAWCY:

"Piętnastolatek nawiązuje romans ze starszą od siebie kobietą, konduktorką tramwajową - Hanną. Chłopak zaczyna bywać w jej domu i częścią ich miłosnego rytuału staje się wspólne czytanie książek - on zostaje jej lektorem, ona dzięki niemu mniej dotkliwie znosi samotność. Niespodziewanie rozstają się na kilka lat, by ponownie spotkać się na sali sądowej. W trakcie procesu poznajemy mroczną przeszłość Hanny."

Od dawna powstrzywałam się z obejrzeniem filmu o tym tytule, by nie złamać swojej zasady: najpierw książka! No i wreszcie wpadła w moje ręce.

Początkowo zapowiadała się na zwykłe romansidło, w którym  pierwsze skrzypce grają piętnastolatek i trzydziestosześcioletnia kobieta. Ale to tylko początek powieści.

Książka napisana jest bardzo przystępnym językiem, porusza tematykę wojenną. Jest więc nie tylko piękna, ale również utylitarna ;)

Opowiada o miłości, moralności, o tym w jakich trudnych i niejednoznacznych sytuacjach często stawiany jest człowiek, kiedy nie do końca oczywiste jest rozróżnienie między dobrem i złem.

Książka jest również o tym jak łatwo jest osądzać kogoś z ich uczynków, podczas gdy nie zdajemy sobie sprawy, jak sami byśmy postąpili na ich miejscu, w tak ekstremalnych warunkach, na skraju lęku i chęci przetrwania.

"Lektora" czyta się bardzo szybko. Nadaje się do przełknięcia w jeden wieczór.

Gorąco polecam.

Teraz pora na film. Jak obejrzę, to dopiszę tu info, co podobało mi się bardziej, hmm w końcu to film oskarowy, zobaczymy...


Aktualnie czytam
Czeka w kolejce