czytam, przeczytałam i będę czytać, czyli moje upodobania czytelnicze
niedziela, 25 października 2009
Chłopiec z latawcem, Khaled Hosseini

"Afganistan, zima 1975 roku. Gasnąca monarchia chyli się ku upadkowi. Ale dwunastoletni Amir, syn bogatego biznesmena z Kabulu, ma własne troski. Desperacko pragnie wygrać doroczne zawody latawców, by udowodnić ojcu, że jest wart jego uwagi i pochwały. On i jego przyjaciel marzą o zwycięstwie. Żaden z chłopców nie potrafi jednak przewidzieć, co wydarzy się owego tragicznego popołudnia. Ten dzień na zawsze zmieni ich życie. Nawet po latach, z dala od Afganistanu, Amir będzie wiedział, że kiedyś musi wrócić by odnaleźć jedyną rzecz, jakiej nie znalazł w swym nowym świecie: odkupienie..."

Amber, 2005

 

Jest o książka o błędach, jakie popełniamy w młodości, gdy jesteśmy jeszcze niedojrzali, gdy uczymy się poprzez doświadczenie. Któż z nas nie wspominał kiedyś swojej przeszłości, żałując, że zrobił to, czy tamto? To przecież takie ludzkie. Nie zawsze jednak mamy szansę to naprawić.

Bohater powieści- Amir- przechodzi przez proces: wina-kara i wreszcie... odkupienie.

Znajdziemy tu również przyjaźń dwóch chłopców na tle Afganistanu ostatnich dziesięcioleci. Jak dla mnie, była to ciekawa lekcja historii.

poniedziałek, 19 października 2009
Porzucone sutanny. Opowieści byłych księży. ks. Piotr Dzedzej

"Jest to zbiór ponad dwudziestu rozmów przeprowadzonych przez księdza, który pewnego dnia poczuł, że nie może zamykać oczu na losy ludzi odsądzanych przez jego własne środowisko od czci i wiary: byłych księży i zakonników. Z trudem docierał do kolejnych mężczyzn, których życie niejednokrotnie okazywało się przedziwną drogą w poszukiwaniu własnego powołania, drogą krętą, czasem mroczną i rzadko kończącą się wyjściem na otwartą przestrzeń, nie zawsze prowadzącą do spełnienia. Wywiady z nimi nie miały na celu zdobycia materiału do sensacyjnej książki, lecz zwrócenie uwagi na miejsce, jakie w społeczeństwie i Kościele zajmują ci, którzy porzucili kapłaństwo. Te poruszające, czasem wręcz wstrząsające historie pokazują, że większość takich osób nie odnajduje się w życiu, nie odnosi sukcesu, z trudem wraca do życia w świeckim społeczeństwie. Są jednak także przykłady krzepiące, będące dowodem na to, że także po odejściu z kapłaństwa życie w zgodzie z Bogiem, samym sobą, Kościołem i bezpośrednim otoczeniem jest możliwe.
Jednym z kluczowych wątków wracających nieuchronnie w każdej rozmowie jest kwestia celibatu. Dlatego wywiady księdza Dzedzeja są także głosem w toczącej się w Kościele i społeczeństwie debacie o bezżenności duchownych. Dzięki temu, że mężczyźni, wypowiadają się w nich zupełnie szczerze (ośmiela ich anonimowy charakter wypowiedzi i rozmówca, który jest księdzem), jest to głos niezwykle ważny. Ale nie jest on wcale aż tak jednoznaczny, jak można by się spodziewać: przeżywanie samotności, płciowości, pragnienia ojcostwa może być bowiem bardzo różne.
Książka wciąga, jej lektura zaś z pewnością pomoże czytelnikowi mocno zrewidować obiegowy pogląd na temat tego, czym jest zdrada powołania, a czym wierność wobec niego. Albo przynajmniej zastanowić się nad losem tych, którzy dokonali w swym życiu wyboru zmieniającego dosłownie wszystko i to dokonali go co najmniej dwukrotnie."

Znak, wrzesień 2007

Jest to ciekawa lektura dla tych, którzy lubią poznawać tajemnice życia zakonnego.

Jest króciutka, do połkinięcia na jeden raz.

Historie "byłych" kapłanów były krótkie i niestety zlewały mi się w jedną.

Równeiż dlatego, że były bardzo podobne. Najczęściej chodziło o złamanie celibatu, czyli kobietę, ciążę. Często padały te same zarzuty wobec proboszczów, podobna krytyka seminarium.

Niemniej jednak intersująca pozycja.

piątek, 16 października 2009
Zapiski stanu poważnego, Monika Szwaja

"Wiktoria - reporterka telewizyjna około trzydziestki, niespodzianie, tuż przed wyjazdem na zdjęcia, dowiaduje się, że zostanie mamusią. Mamusią - proszę bardzo, tylko gdzie jest tatuś do kompletu? Na reporterskim horyzoncie pojawia się wprawdzie ktoś, kto by się nadał, ale niestety - ma on pewne felery, które uniemożliwiają wydanie się za niego i tzw. „szczęśliwy happy end”. Poza tym co zrobić z tą koszmarną, stresującą, wyczerpującą, ukochaną pracą? Doprawdy, dziecko takiej matki musi wykazać niezłą siłę charakteru, żeby urodzić się w przepisowym terminie.
Sporo w „Zapiskach” prawdziwej telewizji, tej codziennej, nie gwiazdorskiej, takiej od podszewki. Co sympatyczniejsze postacie autorka żywcem przeniosła z rzeczywistości. Monika Szwaja przyznaje się między innymi do podobnego fioła telewizyjnego, jaki ma bohaterka „Zapisków”. Przyjaciele twierdzą życzliwie, że obie są tak samo „zakręcone”..."

Prószyński i S-ka, 2004

Ta książka nie jest o tytułowym stanie poważnym, tylko o pracy w telewizji.

Główna bohaterka 31-letnia Wiktoryna zaszła w ciążę z przypadkowym partnerem .

Mimo iż ciąża jest zagrożona, Wika nie potrafi powstrzymać się od pracy i jeździ jak szalona na długie wyprawy w sprawie reportażów np. do Danii.

Mimo zwolnienia lekarskiego po dwumiesięcznym pobycie w szpitalu, lata do telewizji i realizuje kolejne przedsięwzięcia, bo nie może bez nich żyć.

Do tego wszystkiego według mnie, jako ciężarna, zbyt często sięga po alkohol. sa to podobno małe, symboliczne ilości, ale jakby nie było,  to w całej powieści naliczyłam się około 15 razy, kiedy Wika delektuje się a to piwem, a to koniaczkiem,a  to kawą po irlandzku z łyskaczem, a to winkiem itp. Moim zdaniem to jest nie do przyjęcia.

Moglibyście pomyślec, że Wiktoryna to jakaś patologiczna matka, a tu się okazuje, że nie. Jest przyzwoitą inteligentna kobietą na poziomie, do tego z poczuciem humoru. Autorka wplata te "alkoholowe" wątki z niesamowitą naturalnością, daje na to przyzwolenie i uważa, że jest to zachowanie w granicach normy. Ekspercie od FAS skomentowali by to chyba inaczej.

Akcja dzieje się w Szczecinie, moim mieście. Działa to na mnie jak najbardziej na plus, bo jak bohateka spotyka się z kimś w restauracji, to nei zmyśla jej, lecz podaje oryginalną nazwę i ja wiem gdzie ta restauracja jest i jak wygląda, podobnie buzynek telewizji i wiele innych miejsc. Czuje się jakby powieść toczyła się za moim oknem :)

Podsumowując nie mam nic do Szwaji. To pierwsza napisana przez nia powieść (choć nie wydana jako pierwsza). Zapiski satnu poważnego tryzmają w napięciu, wtajemniczają w świat telewizji, pokazują powstawanie transmisji na żywo t.j relacja z Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, od kuchni. Autorka pisze prostym, przystępnym językiem, ma duże poczucie humoru i ogólnie da się lubic czytelnikowi. Poczytam ją jeszcze :)



poniedziałek, 12 października 2009
Polka, Manuela Gretkowska

"Prowokacyjny dziennik szczęśliwej miłości, najbardziej intymna z książek pisarki. Za sprawą jej talentu, łączącego siłę wyrazu z wyrafinowaniem, osobiste wyznania nabierają wartości uniwersalnych. Polka zawiera, co w prozie Manueli Gretkowskiej najlepsze: celne obserwacje paradoksów współczesności, błyskotliwe eseje, zmysłowe relacje z podróży oraz pełne ironii i poezji opisy codzienności."
Wydawnictwo W.A.B., 2001

 

 

Z racji mojego odmiennego stanu, sięgnęłam ostatnio po książki, w których bohaterki są tak, jak ja w ciąży i dziwnym trafem obie mają tak jak ja termin na kwiecień :) (PS. jakbyście znali inne tego typu książki, to prosze, podajcie mi ich tytuy w komentarzach)

Te książki z goła odmienne to "Polka" Gretkowskiej i "Zapiski stanu poważnego" Szwaji.

Dziś zajmę się tą pierwszą.

Myślę, że czytanie tej książki w stanie błogosławionym pozytywnie wpływa na jej odbiór, pozwala zrozumieć autorkę, otworzyć się na jej punkt widzenia.

Polka jest zarówno metatekstem (autorka dzieli się z nami opiniami o różnych książkach i dziełach sztuki), dzienniczkiem podróży, komentarzem autorki na wiele wydarzeń z życia społecznego, wyrazem jej poglądów na różne tematy, jak i prywatnym opisem relacji z rodziną, przyjaciółmi i życiowym partnerem (nie pomijając intymnych obrazków z alkowy). Polka jest jednak przede wszystkim pamiętnikiem fizjologicznych i psychicznych przeżyć Manueli Gretkowskiej podczas ciąży, aż do poodu:

"Kiedy sobie przypomnę (dziwne przypomnienie z brzucha, zamiast z głowy), że jest we mnie, zalęgło się, chciałabym uciec. Zostać na chwilę sama." (s. 114)

Niektórzy uważają, że jej podejście  do tematu jest zbyt dosadne, moim zdaniem jest ono po prostu szczere. Ciąża to nie tylko piękne chwile w oczekiwaniu na cud, ale przede wszystkim okres ogromnych zmian w ciele i psychice kobiety, burza hormonów, rewolucje w organizmie i duże poświęcenie.

Rozbawił mnie opis nowej kanapy, której zapach drażni „ciążowy” zmysł powonienia autorki:

"Kanapa ujarzmiona. To mieszczańskie bydle zostało obwiązane warstwami prześcieradeł, zakryte derką i osiodłane poduszkami. Miewam urojki: kanapa- wielka samica martwej natury- nie może mieć małych. z zazdrości wierzga w kącie i popierduje trucizną" (s. 86)

Narratorka powieści mieszka w Szwecji. Z jednej strony szanuje nowe warunki życia, jakimi są wyższy status materialny, lepsza służba zdrowia, zdrowe powietrze itp. , ale marzy jednak o powrocie do rodzinnego kraju. Powstrzymuje ją partner, który ceni sobie pracę w Szwecji. Dialog, który przytoczę jest tak uniwersalny, że mógłby on zostać wypowiedziany przez niejedną emigrancką parę:

"- Czy przeniesiesz się do Polski?

- A skąd mam wiedzieć... jeżeli nie znajdę pracy... Tu nam dobrze...

- Tobie... Nie chcę tu być, nie chcę... Nie przyzwyczaję sie, nie ma do czego... Kamienie i lasy, zimno, nie ma z kim pogadać. Dawca życia, jesteś rozpylacz życia, psik i cię nic dalej nie interesuje, co ze mną, gdzie..." (s. 112-113)

W końcu udaję się pisarce dopiąć swego i razem z  Piotrem stają na Polskiej ziemi, by zmierzyć się z przeszkodami:

"- Kredyt, okropne mieć długi.

- Bo nas nie stać na normalność. w Polsce kosztuje nie luksus, ale normalność: ładne mieszkanie w bezpiecznym miejscu, prywatna szkoła dla dziecka, gdzie uczą i nie biją. Widać tu normalność jest luksusem (...)" (s. 234)

Manuela Gretkowska pokazuje nam się w tej książce, jako artystka.

Po pierwsze można powiedzieć, że „na naszych oczach” pisze  Polkę, dzieli się z nami uwagami od korektorki, otwarcie mówi o terminach, które ją gonią, jest to pisanie książki w tej właśnie książce. Poza tym maluje na jedwabiu, jest wrażliwa na sztukę, co możemy zaobserwować, chociażby podczas jej podróży do Grecji.

Tak na marginesie: sypialni posiada reprodukcję Marka Rothko White and Greens in Blue

Gretkowska jest też feministką. Bardzo spodobało mi się jej podejście do pigułki antykoncepcyjnej dla mężczyzn:

" Za kilka lat wprowadzą pigułki antykoncepcyjne dla mężczyzn. supernieszkodliwe. dotychczasowe wynalazki miały za dużo skutków ubocznych. Do przełknięcia dla kobiet (w codziennej pigułce), niebezpieczne dla samców:

1. Męskie tabletki antykoncepcyjne wywołują nadciśnienie. wiadomo, pigułki dla kobiet podnoszą ciśnienie, powodują skrzepy

2. U facetów zagrożenie rakiem prostaty, u kobiet hormonalne tabletki zwiększają ryzyko raka macicy.

3. Męski spadek zainteresowania. wieloletnie branie pigułek może wywołać u kobiet oziębłość.

4. Nadwaga. Kobiece pigułki tez zwiększają masę ciała przez zatrzymanie wody.

5. chyba najważniejsze zagrożenie męską pigułka- trądzik. Akurat kobieca pigułka wygładza cerę.

Punkt piąty "uroda" jako jedyny powód, by truć kobiety antykoncepcją, tak szkodliwą dla mężczyzn?

Faszerowanie kobiet trucizną, która dopiero za ileś lat okaże się prymitywnym świństwem. No tak, ale one połkną cokolwiek, by uchronić się od niechcianego macierzyństwa, za które czują się odpowiedzialne. Mężczyźni nie mają takiego wrodzonego instynktu, oni najwyżej mają nabyty obowiązek alimentacyjny." (s. 323)

Wreszcie należy dodać, że ta pisarka uważana za skandalistkę, jest również katoliczką. W opisywanej książce modli się, chodzi do kościoła i dzieli się swoim poglądem na temat aborcji:

"W gabinecie właśnie dekorowane są ściany. zdjęcia z jakąś paradontozą i fotki wyleczonych zębów. U ginekologa specjalizującego się w skrobankach też powinny wisieć zdjęcia: przed i po zabiegu" (s. 324)

Podsumowując, spotkałam się z opiniami, że w Polce czuć, że pisana jest na siłę, dla zarobku, od niechcenia. Według mnie ta powieść ma dużą wartość artystyczną. Czytanie jej było dla mnie ciekawym doświadczeniem i myślę, że pani Gretkowska miała osobistą potrzebę i przyjemność tworzenia jej.

PS. jako patriotka lokalna, czuję się miło zaskoczona wzmianką o "krzywym lesie" pod Gryfinem. Pochodze z tych terenów i nie wiedziałam, że Gretkowska widziała ten las w dziecinstwie.

poniedziałek, 05 października 2009
Błogosławieni, którzy robią ser, Sarah-Kate Lynch


"Joseph Corrigan i Joseph Feehan, znani jako Corrie i Fee, produkują na swej farmie w Irlandii najlepszy ser na świecie. Ich problemem jest brak potomków, którzy przejęliby rodzinny interes. Co prawda Corrie ma wnuczkę Abbey, ale mieszka ona w prymitywnej chacie na maleńkiej wyspie na Pacyfiku wraz z mężem opętanym poczuciem misji, której celem są tubylcy, a właściwie ich kobiety. W tym samym czasie na innym kontynencie Kit Stephens nie potrafi sobie poradzić ze stratą żony i nienarodzonego dziecka... Może go uratować tylko cud. Czy zdarzy się on w magicznym miejscu w odległej Irlandii, gdzie ciężarne wegetarianki doją krowy w rytm melodii z musicalu ?Dźwięki muzyki?, a w piwnicy dojrzewają aromatyczne sery? I gdzie przez przypadek spotykają się mężczyzna po przyjściach i kobieta o złamanym sercu. W tej ciepłej opowieści spotkamy całą galerię oryginałów, którym nie zawsze układa się w dzisiejszym świecie. Szukając własnego miejsca, poznają smak przyjaźni i miłości. A przede wszystkim poznają samych siebie."

Prószyński i S-ka, 2002

To moja druga lektura, dotycząca wyzwania: Literatura na peryferiach.

Wspaniała opowieść.

Chciałam mniej więcej powiedzieć o czym, ale widzę, ze to jest w nocie wydawcy, więc żeby się nie powtarzać dodam, że

powieść napsiana jest w specyficznym klimacie: beztroska spokojna irlandzka wieś i urokliwe gospodarstwo, zamieszkałe przez niezwykłych ludzi.

Pomiędzy tym magia, miłość i przeznaczenie.

Do tego dodamy mnóstwo humoru i już mamy kwintesencję dobrej powieści.

Tutaj poznacie trzy koty, które wabią się: Jezus, Maria i Wszyscy Święci, poznacie obsługę pasteryzatora mleka o nazwie: "Stary pierdzący tyłek", dowiecie się, co to jest "dotko" i dogłębnie poznacie pracę serowarów.

Postokroć polecam !!! :)

Aktualnie czytam
Czeka w kolejce