czytam, przeczytałam i będę czytać, czyli moje upodobania czytelnicze
poniedziałek, 30 listopada 2009
Zmiana adresu bloga

Moi Kochani, postanowiłam zmienić adres tego bloga, odtąd zapraszam na mój blog czytelniczy na stronę :

nowy adres

z sentymentu przeniosłam tam wszystkie stare notki :)

zapraszam wszystkich serdecznie :)

niedziela, 29 listopada 2009
Gosposia

"Świat otwiera przed nami nieograniczone możliwości - do takiego wniosku dochodzi bohaterka książki i ma rację. Aby jednak z nich skorzystać, trzeba być otwartym na ten świat, nie bać się zmian ani wyzwań, nie zasklepiać w utartych zwyczajach i poglądach. Trzeba iść do ludzi, nie zastanawiając się, co nam to da i czy aby ktoś nie zrobi nam krzywdy. No risk, no fun! Czy prawie-doktorantka, literaturoznawczyni, może z własnej woli zostać gosposią pracującą "po domach"? I to nie w Ameryce, ale u nas, w Polsce? Czy można mieć radość z pracy? Czy można pokochać kogoś o pięćdziesiąt lat starszego od siebie? Albo o pięćdziesiąt lat młodszego? Czy trzeba tkwić w związku z osobą, która uczyniła nam krzywdę? Zakres naszej wolności jest szerszy niż czasami chcemy to przyznać."

Sol, lipiec 2009

Całkiem przyjemna powieść o Marysi, która chciała robić karierę naukową, ale mąż ograniczył ją do roli osobistej gosposi.

Któegoś dnia przelała się czara goryczy i Marysia mu uciekła.

Zmieniła miasto, przyajciół i zaczęła pracować jako gosposia, całkiem droga i profesjonalna...

Autorka zawzięcie promuje w tej ksiażce Szczecin, co jak zwykle mi się podobało, bo aktualnie tu mieszkam.

Tak więc miło było wiedzieć, na jakiej ulicy mieszkają znajomi Marysi, obok jakiego parku przechodzi, w jakiej kafejce piije kawę, albo że jest na koncercie w znajomej mi "Kanie". Nawet drożdżókę kupowałam ostatnio przypadkiem w tej cukierni, co Marysia... :)

Poza tym trasa zamkowa, Wały Chrobrego, kościółek polsko-katolicki i wszystko wszystko inne dawało mi wrażenie, że jak wyjdę na ulicę, to spotkam Marysię, z resztą mieszka u Lilii niedaleko mnie :)

To co mnie denerwowało to kilka literówek i pewba rażąca niekonsekwencja. Albowiem starszy pan na samym początku znajomości z Marią proponuje jej w razie rozwooduz swojego znajomego adwokata, który zawsze wygrywa (str. 178). A gdy Maria decyduje się w końcu na ten krok, pyta owego pana Stefana, czy zna jakiegoś adwokata, a ten jakgdyby nigdy nic, mówi, że kilku zna, ale wszyscy są beznadziejni....!!!!!! (str.236). Z kontekstu powieści nie wygląda to jak celowy zabieg pana Stefana, tylko zwykłe niedopatrzenie autorki i tych, co to sprawdzali przed drukiem. No chyba, że ja tego jakoś nie zrozumiałm. Jak ktoś to czytał i uważa, że jestem w błędzie, to uprzejmie proszę o oświecenie mojej osoby...

Na koniec cytacik:

" (...) Dżipiesy, esemesy, abeesy, same skróty. Wam, młodym, stale gdzieś pociągi odchodzą, wszyscy zabiegani, zaaferowani i na normalność nikt nie ma czasu. "A mnie się marzy kurna chata", Mareszko, bryczka w dwa koniki i życie toczące się powolutku, z umiarem. Nikt nigdzie się nie spieszy, a, o dziwo, wszystko jest załatwione, ułożone i bez zaległości (...) Ja pamiętam, bo trochę żyłem w takich czasach; bez komórki, laptopa, komputera. Nawet bez telewizji... Kwitło życie towarzyskie, herbatki, tańcujące wieczorki, fice o'clocki i inne dancingi, a wy wierzycie tylko w dyskotekę i nawet porządnych balów karnawałowych nie ma." (str. 199)



środa, 25 listopada 2009
Błękitny zamek, Lucy Maud Montgomery

"Valancy nie poszczęściło się w życiu. Dobiega do trzydziestki, a wciąż nie zaznała prawdziwej miłości i smaku przygody. Prowadzi nudną egzystencję starej panny, mieszkając pod jednym dachem z nadopiekuńczą matką i wścibską ciotką. Na szczęście nigdy nie jest za późno, by odmienić swój los. Valancy dostaje taką szansę, gdy nagle otrzymuje list o bardzo niepokojącej treści - przed nią otworem staje zupełnie nowy świat: pełen uroku, tajemnic i niespodzianek, przekraczających jej najśmielsze oczekiwania... Błękitny Zamek to kultowa wśród miłośników twórczości Lucy Maud Montgomery książka. Wzruszająca, zabawna, magiczna i zaskakująca opowieść o tym, jak być sobą, skąd czerpać siłę, by osiągnąć swój cel i spełnić najskrytsze marzenia - dla czytelników w każdym wieku!"

Wydawnictwo Literackie, Lipiec 2008

Ech napisać coś złego o tej autorce, to byłby chyba grzech...

Nie znam chyba kobiety, która kiedyś nie zachwycała się Anią z Zielonego Wzgórza...

Błękitny zamek jest podobny, znowu możemy poczuć się jak małe dziewczynki, towarzyszyć kobiecie o bardzo ciekawej osobowości...

Valancy ma 29 lat, jest potulną i posłuszną rodzinie "starą panną". Niebawem jednak dowiaduje się o czymś, co zmienia jej życie diametralnie.

Budzi się w niej nowe życie, odkrywa piękny świat emocji i wspaniałej natury. Nie brak tu pięknych opisów, bo Valancy zakochana jest w książkach  Johna Fostera, który ma talent do  pisania powieści o przyrodzie.

Podsumowując: Błękitny zamek traktuje o miłości, ale subtelnie, bez rażącego erotyzmu, o przyjaźni, o obyczajach w ówczesnej Kanadzie, o pięknie matki ziemi i przede wszystkim o potędze marzeń.

Piękna bajka, nie tylko dla młodzieży :)



CYTATY:

  • "Kiedy kobieta dochodzi do wniosku, że nic już jej nie czeka - bo nic nie trzyma jej przy życiu - miłość ani poczucie obowiązku, żaden wyznaczony cel, nadzieja - popada w zgorzknienie prowadzące jedynie ku śmierci" (str. 12)
  • "Strach to nasz  grzech pierworodny -  pisał John Foster. - Niemal całe zło świata bierze się stąd, że ktoś się czegoś boi. Strach jest  jak zimny obślizgły wąż oplatający nasze ciała. Życie w strachu jest  czymś okropnym. I najbardziej poniżającym."(str. 44)
  • "< Co ja mam z tego życia - ze smutkiem pomyślał Valancy. - Ominęły mnie wszystkie wielkie namiętności, które są udziałem innych. Nawet przykrości, które mnie spotkały, nigdy nie były naprawdę poważne. Czy doświadczyłam kiedyś, co znaczy kochać? Czy rzeczywiście kocham swoją matkę? Otóż nie. Taka jest prawda, nieważne czy stawia mnie to w złym świetle, czy nie. Nie kocham mojej matki i nigdy jej nie kochałam. Co gorsza, nawet jej nie lubię. Tak więc nigdy nie zaznałam żadnej formy miłości. Moje życie było zupełni, ale to zupełnie puste. A chyba nie ma nic gorszego od uczucia pustki. Absolutnie nic! > (str. 75)
  • "Miłość! Cóż to za uczucie- paliło ją, sprawiało ból, a jednocześnie karmiło niewypowiedzianą słodyczą. Zawładnęło nią całkowicie - ciałem, duszą i umysłem! Na samym jego dnie kryło się coś wspaniałego, a zarazem niepojętego iw  pełni duchowego, niczym iskierka błękitu w sercu niezniszczalnego diamentu. żaden sen nie mógł się z tym uczuciem równać. Nie była już sama. Dołączyła do grona kobiet, którym dane było kochać, stała się jedną z nich." (str. 175)
  • "Cokolwiek czynimy z własnej woli, w pełni do nas należy. Nie ma znaczenia, jaką zapłacimy cenę. role, które piszą dla nas inni, nigdy nie będą naprawdę nasze. Tak to już jest w tym dziwnym starym świecie." (str. 177)
poniedziałek, 23 listopada 2009
Księżyc w nowiu, Stephenie Meyer

"Na Księżyc w nowiu, dalszy ciąg bestsellerowego Zmierzchu, czekały z niecierpliwością tysiące czytelników z kilkudziesięciu krajów świata. Od wielu miesięcy obie powieści znajdują się w czołówce listy bestsellerów "New York Timesa", a nakład trzeciej z cyklu osiągnął w USA milion egzemplarzy. Podobnie jak pierwsza powieść o nastoletniej Isabelli Swan, Księżyc w nowiu jest połączeniem romansu z trzymającym w napięciu horrorem, w którym rozterki zakochanej dziewczyny przeplatają się z opisami mrożących krew w żyłach niesamowitych wydarzeń. Sądząc po popularności wszystkich tomów sagi, nie tylko jej bohaterka, ale i sama autorka ma duże szanse na nieśmiertelność."

Wydawnictwo Dolnośląskie , Listopad 2008

Mało było Edwarda, za to dużo Jacoba, ale czytało się równie miło jak Zmierzch, czekam w bibliotece na Zaćmienie :)

coś w sobie ma ta saga...

poniedziałek, 09 listopada 2009
Poczekajka, Katarzyna Michalak

"Poczekajka to powieść wysnuta z marzeń i snów, spleciona z miłości i nienawiści, okraszona garścią humoru i doprawiona szczyptą magii. Znajdziesz w niej zarówno radość życia, jak odrobinę łez, które nadają mu smak. Jej lektura da Ci wiarę, że nie wolno tracić nadziei. Ani marzeń. Przenigdy. "Poczekajka" to książka dla samotnych, dla szczęśliwie i nieszczęśliwie zakochanych. Dla każdej z nas!"

Albatros 2008

To taka piękna bajka z domieszką magii, zaprawiona dużą ilością poczucia humoru.

Jeśli by wziąć pod uwagę, to że główna bohaterka mieszka na wsi, ma konia, krowę i psa, jest "wiedźmą" i czeka na miłość to wyszła by nam Czarownica z Radosnej Zofii Staniszewskiej, ale te książki są jednak bardzo różne.

Jak dla mnie postokroć wygrywa Poczekajka.

Musze rozejrzeć się za Zachciankiem tej autorki.

A oto teledysk do tej powieści:


 

czwartek, 05 listopada 2009
Opowieści afrykańskie, Doris Lessing

"Można zaryzykować twierdzenie, że Lessing w Afrykańskich opowieściach walczy z mitem zadowolonych z siebie, nieludzkich wobec Murzynów, bogatych Afrykanerów, wiodących sielskie życie. Z pozoru nie powiązane ze sobą historie, koncentrują się wokół relacji wewnątrz społeczności białych mieszkańców południa Afryki i ich stosunku do czarnych w połowie lat pięćdziesiątych XX wieku. Subtelnie rysowane portrety psychologiczne są jedynie pretekstem do ogólniejszych refleksji: to nie prawda, że Czarny Ląd zwabił żądnych przygód, odważnych ryzykantów - może w niewielkiej tylko części - gdyż w rzeczywistości to ludzie bez szans na lepszą przyszłość we własnych ojczyznach, przenoszą na nowy grunt swoją wiarę, tradycję i zachowania. Te niewielkie zamknięte społeczności stworzyły bardzo przewrotną moralność, która je tłumaczy, ale jednocześnie piętnuje"

Albatros , Kwiecień 2008

Trudno mi było zabrać się do tej lektury, ale była jak najbardziej udana. Jest to zbiór opowiadań, których bohaterowie często są do siebie podobni, wszyscy mieszkają na afrykańskich farmach i nie są  rodowitymi Afrykanami.

Każde opowiadanie kończy się w taki sposób, ze pozostawia niedosyt, trzeba sobie co nieco "dopowiedzieć" do zakończenia.

Moje pierwsze spotkanie z noblistką Doris Lessing zakończyło się sukcesem :)

 

oto kilka cytatów:

  • "To kwestia godzin. Jeszcze kilka i ten skarbczyk spomnień i doświadczeń rozpłnie się w nicości. To potworne, że istota ludzka, która jakimś cudem przetrwała tyle dziesięcioleci wojen, chorób i wypadków, umiera w koncu i nic po niej nie pozostaje." (str. 35)
  • "Czytałam o tym uczuciu, o tym jak rozległość i cisza Afryki potrafią skondensować się pod palącym odwiecznym słoncem i zmaterializować w umysle, a wtedy nawet ptaki zdają się krzyczeć złowróżebnie, a drzewy i skały emanować groźną aurą. Człowiek zaczyna poruszać się ostrożnie, jakby się bał zbudzić coś starego i złego, coś mrocznego, wielkiego i gniewnego, co może nagle powstać i zaatakować go od tyłu. Patrzy na gąszcz drzew i wyobraża sobie zwierzęta, które mogą  się tam czaić; patrzy ze zgrozą na rzekę płynącą przez veli, tworzącą rozlewiska tam , gdzie nocą przychodzą zaspokoić pragnienie antylopy, a krokodyle chwytają je za aksamitne pyski i wciągają w głębię." (str. 77)
  • "Zrzędząca baba w domu to jak pchła na ciele - można się pdorapać, ale ona zawsze przeskoczy w inne miejsce, i człowiek nei zazna spokoju, dopóki jej nei zabije" (str. 146)



niedziela, 25 października 2009
Chłopiec z latawcem, Khaled Hosseini

"Afganistan, zima 1975 roku. Gasnąca monarchia chyli się ku upadkowi. Ale dwunastoletni Amir, syn bogatego biznesmena z Kabulu, ma własne troski. Desperacko pragnie wygrać doroczne zawody latawców, by udowodnić ojcu, że jest wart jego uwagi i pochwały. On i jego przyjaciel marzą o zwycięstwie. Żaden z chłopców nie potrafi jednak przewidzieć, co wydarzy się owego tragicznego popołudnia. Ten dzień na zawsze zmieni ich życie. Nawet po latach, z dala od Afganistanu, Amir będzie wiedział, że kiedyś musi wrócić by odnaleźć jedyną rzecz, jakiej nie znalazł w swym nowym świecie: odkupienie..."

Amber, 2005

 

Jest o książka o błędach, jakie popełniamy w młodości, gdy jesteśmy jeszcze niedojrzali, gdy uczymy się poprzez doświadczenie. Któż z nas nie wspominał kiedyś swojej przeszłości, żałując, że zrobił to, czy tamto? To przecież takie ludzkie. Nie zawsze jednak mamy szansę to naprawić.

Bohater powieści- Amir- przechodzi przez proces: wina-kara i wreszcie... odkupienie.

Znajdziemy tu również przyjaźń dwóch chłopców na tle Afganistanu ostatnich dziesięcioleci. Jak dla mnie, była to ciekawa lekcja historii.

poniedziałek, 19 października 2009
Porzucone sutanny. Opowieści byłych księży. ks. Piotr Dzedzej

"Jest to zbiór ponad dwudziestu rozmów przeprowadzonych przez księdza, który pewnego dnia poczuł, że nie może zamykać oczu na losy ludzi odsądzanych przez jego własne środowisko od czci i wiary: byłych księży i zakonników. Z trudem docierał do kolejnych mężczyzn, których życie niejednokrotnie okazywało się przedziwną drogą w poszukiwaniu własnego powołania, drogą krętą, czasem mroczną i rzadko kończącą się wyjściem na otwartą przestrzeń, nie zawsze prowadzącą do spełnienia. Wywiady z nimi nie miały na celu zdobycia materiału do sensacyjnej książki, lecz zwrócenie uwagi na miejsce, jakie w społeczeństwie i Kościele zajmują ci, którzy porzucili kapłaństwo. Te poruszające, czasem wręcz wstrząsające historie pokazują, że większość takich osób nie odnajduje się w życiu, nie odnosi sukcesu, z trudem wraca do życia w świeckim społeczeństwie. Są jednak także przykłady krzepiące, będące dowodem na to, że także po odejściu z kapłaństwa życie w zgodzie z Bogiem, samym sobą, Kościołem i bezpośrednim otoczeniem jest możliwe.
Jednym z kluczowych wątków wracających nieuchronnie w każdej rozmowie jest kwestia celibatu. Dlatego wywiady księdza Dzedzeja są także głosem w toczącej się w Kościele i społeczeństwie debacie o bezżenności duchownych. Dzięki temu, że mężczyźni, wypowiadają się w nich zupełnie szczerze (ośmiela ich anonimowy charakter wypowiedzi i rozmówca, który jest księdzem), jest to głos niezwykle ważny. Ale nie jest on wcale aż tak jednoznaczny, jak można by się spodziewać: przeżywanie samotności, płciowości, pragnienia ojcostwa może być bowiem bardzo różne.
Książka wciąga, jej lektura zaś z pewnością pomoże czytelnikowi mocno zrewidować obiegowy pogląd na temat tego, czym jest zdrada powołania, a czym wierność wobec niego. Albo przynajmniej zastanowić się nad losem tych, którzy dokonali w swym życiu wyboru zmieniającego dosłownie wszystko i to dokonali go co najmniej dwukrotnie."

Znak, wrzesień 2007

Jest to ciekawa lektura dla tych, którzy lubią poznawać tajemnice życia zakonnego.

Jest króciutka, do połkinięcia na jeden raz.

Historie "byłych" kapłanów były krótkie i niestety zlewały mi się w jedną.

Równeiż dlatego, że były bardzo podobne. Najczęściej chodziło o złamanie celibatu, czyli kobietę, ciążę. Często padały te same zarzuty wobec proboszczów, podobna krytyka seminarium.

Niemniej jednak intersująca pozycja.

piątek, 16 października 2009
Zapiski stanu poważnego, Monika Szwaja

"Wiktoria - reporterka telewizyjna około trzydziestki, niespodzianie, tuż przed wyjazdem na zdjęcia, dowiaduje się, że zostanie mamusią. Mamusią - proszę bardzo, tylko gdzie jest tatuś do kompletu? Na reporterskim horyzoncie pojawia się wprawdzie ktoś, kto by się nadał, ale niestety - ma on pewne felery, które uniemożliwiają wydanie się za niego i tzw. „szczęśliwy happy end”. Poza tym co zrobić z tą koszmarną, stresującą, wyczerpującą, ukochaną pracą? Doprawdy, dziecko takiej matki musi wykazać niezłą siłę charakteru, żeby urodzić się w przepisowym terminie.
Sporo w „Zapiskach” prawdziwej telewizji, tej codziennej, nie gwiazdorskiej, takiej od podszewki. Co sympatyczniejsze postacie autorka żywcem przeniosła z rzeczywistości. Monika Szwaja przyznaje się między innymi do podobnego fioła telewizyjnego, jaki ma bohaterka „Zapisków”. Przyjaciele twierdzą życzliwie, że obie są tak samo „zakręcone”..."

Prószyński i S-ka, 2004

Ta książka nie jest o tytułowym stanie poważnym, tylko o pracy w telewizji.

Główna bohaterka 31-letnia Wiktoryna zaszła w ciążę z przypadkowym partnerem .

Mimo iż ciąża jest zagrożona, Wika nie potrafi powstrzymać się od pracy i jeździ jak szalona na długie wyprawy w sprawie reportażów np. do Danii.

Mimo zwolnienia lekarskiego po dwumiesięcznym pobycie w szpitalu, lata do telewizji i realizuje kolejne przedsięwzięcia, bo nie może bez nich żyć.

Do tego wszystkiego według mnie, jako ciężarna, zbyt często sięga po alkohol. sa to podobno małe, symboliczne ilości, ale jakby nie było,  to w całej powieści naliczyłam się około 15 razy, kiedy Wika delektuje się a to piwem, a to koniaczkiem,a  to kawą po irlandzku z łyskaczem, a to winkiem itp. Moim zdaniem to jest nie do przyjęcia.

Moglibyście pomyślec, że Wiktoryna to jakaś patologiczna matka, a tu się okazuje, że nie. Jest przyzwoitą inteligentna kobietą na poziomie, do tego z poczuciem humoru. Autorka wplata te "alkoholowe" wątki z niesamowitą naturalnością, daje na to przyzwolenie i uważa, że jest to zachowanie w granicach normy. Ekspercie od FAS skomentowali by to chyba inaczej.

Akcja dzieje się w Szczecinie, moim mieście. Działa to na mnie jak najbardziej na plus, bo jak bohateka spotyka się z kimś w restauracji, to nei zmyśla jej, lecz podaje oryginalną nazwę i ja wiem gdzie ta restauracja jest i jak wygląda, podobnie buzynek telewizji i wiele innych miejsc. Czuje się jakby powieść toczyła się za moim oknem :)

Podsumowując nie mam nic do Szwaji. To pierwsza napisana przez nia powieść (choć nie wydana jako pierwsza). Zapiski satnu poważnego tryzmają w napięciu, wtajemniczają w świat telewizji, pokazują powstawanie transmisji na żywo t.j relacja z Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, od kuchni. Autorka pisze prostym, przystępnym językiem, ma duże poczucie humoru i ogólnie da się lubic czytelnikowi. Poczytam ją jeszcze :)



poniedziałek, 12 października 2009
Polka, Manuela Gretkowska

"Prowokacyjny dziennik szczęśliwej miłości, najbardziej intymna z książek pisarki. Za sprawą jej talentu, łączącego siłę wyrazu z wyrafinowaniem, osobiste wyznania nabierają wartości uniwersalnych. Polka zawiera, co w prozie Manueli Gretkowskiej najlepsze: celne obserwacje paradoksów współczesności, błyskotliwe eseje, zmysłowe relacje z podróży oraz pełne ironii i poezji opisy codzienności."
Wydawnictwo W.A.B., 2001

 

 

Z racji mojego odmiennego stanu, sięgnęłam ostatnio po książki, w których bohaterki są tak, jak ja w ciąży i dziwnym trafem obie mają tak jak ja termin na kwiecień :) (PS. jakbyście znali inne tego typu książki, to prosze, podajcie mi ich tytuy w komentarzach)

Te książki z goła odmienne to "Polka" Gretkowskiej i "Zapiski stanu poważnego" Szwaji.

Dziś zajmę się tą pierwszą.

Myślę, że czytanie tej książki w stanie błogosławionym pozytywnie wpływa na jej odbiór, pozwala zrozumieć autorkę, otworzyć się na jej punkt widzenia.

Polka jest zarówno metatekstem (autorka dzieli się z nami opiniami o różnych książkach i dziełach sztuki), dzienniczkiem podróży, komentarzem autorki na wiele wydarzeń z życia społecznego, wyrazem jej poglądów na różne tematy, jak i prywatnym opisem relacji z rodziną, przyjaciółmi i życiowym partnerem (nie pomijając intymnych obrazków z alkowy). Polka jest jednak przede wszystkim pamiętnikiem fizjologicznych i psychicznych przeżyć Manueli Gretkowskiej podczas ciąży, aż do poodu:

"Kiedy sobie przypomnę (dziwne przypomnienie z brzucha, zamiast z głowy), że jest we mnie, zalęgło się, chciałabym uciec. Zostać na chwilę sama." (s. 114)

Niektórzy uważają, że jej podejście  do tematu jest zbyt dosadne, moim zdaniem jest ono po prostu szczere. Ciąża to nie tylko piękne chwile w oczekiwaniu na cud, ale przede wszystkim okres ogromnych zmian w ciele i psychice kobiety, burza hormonów, rewolucje w organizmie i duże poświęcenie.

Rozbawił mnie opis nowej kanapy, której zapach drażni „ciążowy” zmysł powonienia autorki:

"Kanapa ujarzmiona. To mieszczańskie bydle zostało obwiązane warstwami prześcieradeł, zakryte derką i osiodłane poduszkami. Miewam urojki: kanapa- wielka samica martwej natury- nie może mieć małych. z zazdrości wierzga w kącie i popierduje trucizną" (s. 86)

Narratorka powieści mieszka w Szwecji. Z jednej strony szanuje nowe warunki życia, jakimi są wyższy status materialny, lepsza służba zdrowia, zdrowe powietrze itp. , ale marzy jednak o powrocie do rodzinnego kraju. Powstrzymuje ją partner, który ceni sobie pracę w Szwecji. Dialog, który przytoczę jest tak uniwersalny, że mógłby on zostać wypowiedziany przez niejedną emigrancką parę:

"- Czy przeniesiesz się do Polski?

- A skąd mam wiedzieć... jeżeli nie znajdę pracy... Tu nam dobrze...

- Tobie... Nie chcę tu być, nie chcę... Nie przyzwyczaję sie, nie ma do czego... Kamienie i lasy, zimno, nie ma z kim pogadać. Dawca życia, jesteś rozpylacz życia, psik i cię nic dalej nie interesuje, co ze mną, gdzie..." (s. 112-113)

W końcu udaję się pisarce dopiąć swego i razem z  Piotrem stają na Polskiej ziemi, by zmierzyć się z przeszkodami:

"- Kredyt, okropne mieć długi.

- Bo nas nie stać na normalność. w Polsce kosztuje nie luksus, ale normalność: ładne mieszkanie w bezpiecznym miejscu, prywatna szkoła dla dziecka, gdzie uczą i nie biją. Widać tu normalność jest luksusem (...)" (s. 234)

Manuela Gretkowska pokazuje nam się w tej książce, jako artystka.

Po pierwsze można powiedzieć, że „na naszych oczach” pisze  Polkę, dzieli się z nami uwagami od korektorki, otwarcie mówi o terminach, które ją gonią, jest to pisanie książki w tej właśnie książce. Poza tym maluje na jedwabiu, jest wrażliwa na sztukę, co możemy zaobserwować, chociażby podczas jej podróży do Grecji.

Tak na marginesie: sypialni posiada reprodukcję Marka Rothko White and Greens in Blue

Gretkowska jest też feministką. Bardzo spodobało mi się jej podejście do pigułki antykoncepcyjnej dla mężczyzn:

" Za kilka lat wprowadzą pigułki antykoncepcyjne dla mężczyzn. supernieszkodliwe. dotychczasowe wynalazki miały za dużo skutków ubocznych. Do przełknięcia dla kobiet (w codziennej pigułce), niebezpieczne dla samców:

1. Męskie tabletki antykoncepcyjne wywołują nadciśnienie. wiadomo, pigułki dla kobiet podnoszą ciśnienie, powodują skrzepy

2. U facetów zagrożenie rakiem prostaty, u kobiet hormonalne tabletki zwiększają ryzyko raka macicy.

3. Męski spadek zainteresowania. wieloletnie branie pigułek może wywołać u kobiet oziębłość.

4. Nadwaga. Kobiece pigułki tez zwiększają masę ciała przez zatrzymanie wody.

5. chyba najważniejsze zagrożenie męską pigułka- trądzik. Akurat kobieca pigułka wygładza cerę.

Punkt piąty "uroda" jako jedyny powód, by truć kobiety antykoncepcją, tak szkodliwą dla mężczyzn?

Faszerowanie kobiet trucizną, która dopiero za ileś lat okaże się prymitywnym świństwem. No tak, ale one połkną cokolwiek, by uchronić się od niechcianego macierzyństwa, za które czują się odpowiedzialne. Mężczyźni nie mają takiego wrodzonego instynktu, oni najwyżej mają nabyty obowiązek alimentacyjny." (s. 323)

Wreszcie należy dodać, że ta pisarka uważana za skandalistkę, jest również katoliczką. W opisywanej książce modli się, chodzi do kościoła i dzieli się swoim poglądem na temat aborcji:

"W gabinecie właśnie dekorowane są ściany. zdjęcia z jakąś paradontozą i fotki wyleczonych zębów. U ginekologa specjalizującego się w skrobankach też powinny wisieć zdjęcia: przed i po zabiegu" (s. 324)

Podsumowując, spotkałam się z opiniami, że w Polce czuć, że pisana jest na siłę, dla zarobku, od niechcenia. Według mnie ta powieść ma dużą wartość artystyczną. Czytanie jej było dla mnie ciekawym doświadczeniem i myślę, że pani Gretkowska miała osobistą potrzebę i przyjemność tworzenia jej.

PS. jako patriotka lokalna, czuję się miło zaskoczona wzmianką o "krzywym lesie" pod Gryfinem. Pochodze z tych terenów i nie wiedziałam, że Gretkowska widziała ten las w dziecinstwie.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Aktualnie czytam
Czeka w kolejce